Home  | 



Cała Prawda
     Ku uwadze wszystkich zainteresowanych prawdą na temat relacji Ayhana Doyuka z Wandą P. i Zbigniewem P.

     Osobami szerzącymi nieprawdę na temat Ayhana Doyuka są Wanda P. - właścicielka wydawnictwa spirytualistycznego, uważająca się za egzorcystkę, osoba finansująca całą tę operację, oraz Zbigniew P. - mózg tej pary, specjalista od Internetu, osoba dobrze władająca językiem angielskim i niemieckim. Swą szaleńczą kampanię rozpoczęli w kwietnie tego roku. Jej ukoronowaniem jest oczernianie Ayhana Doyuka w Internecie. Jak do tego doszło? Zarówno Wanda, jak i Zbigniew znają Ayhana Doyuka od lat. Bywali na jego seminariach i nie raz wspólnie spędzali czas. Kupowali produkty pod należącym do Ayhana Doyuka znakiem "AyDo" od niemieckiej firmy "Mundus" i sprzedawali je na polskim rynku za pośrednictwem swojej strony internetowej. Pewnego razu na seminarium, po rozmowie z Doyukiem i na jego prośbę, Wanda i Zbigniew podjęli się znalezienia w Polsce firmy, którą Ayhan Doyuk mógłby kupić lub z którą mógłby nawiązać współpracę. Momentalnie zwietrzyli w tym własny interes. Do tej pory niemiecka spółka kupowała produkty od firmy AyDo i sprzedawała po narzuconych przez siebie cenach(wysokich). Wanda i Zbigniew doskonale o tym wiedzieli i mieli nadzieje, że tak też będzie w Polsce - oni znajdą firmę, która bez zadawania pytań będzie produkować, a oni zajmą się dystrybucją. Jednak nie taki był plan Ayhana Doyuka. Prosił jedynie o pomoc językową w celu nawiązania kontaktu z polską firmą, a także o pomoc w założeniu własnej firmy w Polsce, która to zajęłaby się produkcją i dystrybucją. W Polsce na wstępnych rozmowach, które trwały dosyć krótko, Doyuk był cztery razy. Na pierwszych trzech spotkaniach nie miał okazji rozmawiać bezpośrednio z potencjalnymi kontrahentami, ponieważ wszystko odbywało się za pośrednictwem Zbigniewa, który był tłumaczem, a przy tym cieszył się jego ogromnym zaufaniem. Dziwnym trafem po tych rozmowach Ayhan Doyuk dowiadywał się od Zbigniewa, że potencjalni kooperanci bądź to nie chcą współpracować, bądź nie są w porządku i trzeba szukać następnej firmy. Szkopuł tkwił w tym, że Zbigniew tłumaczył, co chciał, i jak chciał, po czym, nie widząc możliwości osiągnięcia własnych celów, razem z Wandą sugerowali szukanie innej potencjalnej ofiary. I tak trafili do firmy "Marysieńka". Od początku utrzymywali, że to oni będą dystrybutorem produktów AyDo, podczas gdy Ayhan Doyuk miał zapewniać tylko technologię. Tymczasem Ayhan Doyuk nigdy nie obiecywał i nie brał pod uwagę współpracy z pośrednikami, lecz jedynie z firmą produkcyjną. Wreszcie w sierpniu 2008 w firmie "Marysieńka" zawitał osobiście. Firma i otoczenie (małe miasto w centrum Polski bez wielkiego przemysłu) przypadły mu do gustu. Od tej chwili prosił Zbigniewa o pomoc w założeniu w Polsce własnej spółki (która powstała pod nazwą AyDo World Projects) i za pomocą tej firmy zamierzał rozpocząć współpracę z "Marysieńką", a nawet rozważał kupienie tego przedsiębiorstwa, z jednoczesnym zaoferowaniem Wandzie i Zbigniewowi pracy przy realizacji projektów. Zbigniew P. wiedział, że w tej współpracy nie będzie miejsca dla firmy Wandy P. Wmawiając Doyukowi, iż założenie spółki w Polsce trwa bardzo długo, przekonał go, że firma Wandy P. może przez ten czas współpracować z "Marysieńką" i zająć się dystrybucją. W ten sposób odnalazł swoje miejsce. Za plecami Doyuka Wanda i Zbigniewa zaczęli szybko działać: zakupili zbiorniki oraz bardzo prymitywną linię produkcyjną, wszystko za śmieszne pieniądze, byle jak najszybciej uruchomić produkcję i czerpać korzyści, póki się da. Za dostosowanie pomieszczenia na terenie firmy "Marysieńka" oraz montaż całości koszty poniosła ta ostatnia, tracąc je bezpowrotnie. W zamian słyszała tylko obietnice, że zapłacą, jak produkcja ruszy. Tymczasem Doyuk nawiązał kontakt z pracownikiem "Marysieńki" dobrze znającym język angielski. Długo trwało, zanim pozwoliło mu to zorientować się w sytuacji, bo Zbigniew P. egzekwował zakaz rozmawiania z Doyukiem, albo uzurpował sobie prawo do uczestniczenia we wszystkich rozmowach i kontrolowania ich przebiegu. Zresztą ani Ayhan Doyuk, ani tenże pracownik nie domyślali się, na czym polega gra. Nie może być wątpliwości, że Wanda i Zbigniew realizowali plan wymanewrowania Doyuka i firmy "Marysieńka" tak, by żadne z nich się nie zorientowało. Liczyli, że produkcja będzie wyglądała jak miało to miejsce w Niemczech, Ayhan Doyuk zaakceptuje miejsce produkcji nie będzie dale w nią ingerował, pozostawi wszystko w ich rękach, a oni jako dystrybutor będą osiągać olbrzymie zyski. Kiedy w listopadzie 2008 roku miała miejsce próbna produkcja wody AyDo aquaelix oraz chemii gospodarczej i Doyuk chciał sprawdzić, jakiej jakości są komponenty, przedmiotem jego zdziwienia stała się ilość wyprodukowanej wody, niewspółmierna do okoliczności. Nie dość przy tym, że etykieta na butelce wody była niepoprawnie wykonana, wbrew zaleceniom Państwowej Inspekcji Handlowej, to nadto miała błąd literowy w zapisie imienia Ayhana Doyuka ("Ayan Doyuk"). Wandzie i Zbigniewowi to nie przeszkadzało - ten sam błąd pojawił się na etykietach do chemii gospodarczej. Produkcja ta była swoistym sprawdzianem firmy. Dla Zbigniewa i Wandy była to okazja zarobienia dużych pieniędzy przez upłynnienie towaru na rynku niemieckim, gdzie produkty są znane. Pan Doyuk nie zgadzał się na sprzedaż, gdyż produkty miały wady w etykiecie, a ich cena miała być obniżona. Przede wszystkim zaś AyDo World Projects Sp. z o.o. musiała zalegalizować w Polsce produkty chemiczne, co wymagało wielu biurokratycznych czynności. Wanda i Zbigniew mieli przefakturować wszystkie rachunki, które zapłacili za surowce i maszyny i w ten sposób odzyskać wydane pieniądze. Na początku lutego 2009 Po wielokrotnych rozmowach i prośbach Ayhan Doyuk, zmęczony czekaniem i byciem na łasce Zbigniewa P. poprosił o pomoc w założeniu własnej firmy pracowników firmy "Marysieńka" i dzięki nim w miesiąc powstała AyDo World Projects Sp. z o.o. W międzyczasie wyszło na jaw, że Zbigniew co innego mówił właścicielowi firmy "Marysieńka", a co innego Ayhanowi Doyukowi, wszystko było czarne na białym w mailach. Pomimo tego Ayhan Doyuk wierzył w tych ludzi, wychodząc z założenia, że każdy ma prawo zbłądzić, jednak najważniejsze jest zrozumieć swój błąd i starać się znaleźć rozwiązanie. W końcu jednak poprosił Wandę P. i Zbigniewa P. o niemieszanie się w sprawy między AyDo a "Marysieńką". Oferował również odkupienie od nich surowców i sprzętu oraz późniejszy udział w projektach, tak aby nie czuli się pokrzywdzeni. Jednak reakcja Wandy i Zbigniewa była całkowicie nieoczekiwana, bo okazało się, że nie osiągną swojego celu i jak wiele stracili w oczach Doyuka. Odwrócili się więc od niego i rozpoczęli kampanię oczerniającą, tworząc strony internetowe oraz konta mailowe. Posunęli się nawet do podania do prokuratury najpierw firmy "Marysieńka", a potem samego Ayhana Doyuka. Oczywiście nic im to nie dało, gdyż nie było żadnych podstaw do stwierdzenia przestępstwa. Prokuratura jednak musiała podjąć czynności sprawdzające, w toku których Ayhan Doyuk przedstawił obszerne wyjaśnienie całej sytuacji, że to on jest jedyną osobą mającą prawa do technologii produkcji wody oraz do produkcji i dystrybucji produktów AyDo. Dla policji i prokuratury sprawa była jasna. Na tym sprawa się jednak nie zakończyła, bowiem wymienieni wyżej ludzie umieścili w Internecie - o na stronie zarejestrowanej w USA (a jakże!) kopię złożonego przez siebie zawiadomienia o przestępstwie, co jest według polskiego prawa czynem godzącym w dobra osobiste. Sposób, w jaki to zrobili, bardzo utrudnia ściganie takiego zachowania, jako że nieznane są dane właściciela serwera. Przez to, nie wykluczone, że przez jakiś czas będziecie Państwo oglądać paszkwil na temat Ayhana Doyuka. Nie ma na to, niestety, rady.
Copyright © 2008. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Projekt szablonu: GRX.pl